niedziela, marca 15, 2026

Długi weekend na Costa Blanca czyli zimowy City Break

No i jesteśmy ponownie w Hiszpanii  :) Chociaż teraz to już tylko na zdjęciach ;)
Ale chciałam zostawić i tutaj ślad, mini notkę z naszego ostatniego, krótkiego wyjazdu
Dlaczego ten rejon? Słoneczko po prostu :) 
Wyjątkowo w tym roku nasze dłuższe wakacje "pod palmami" musiały być przesunięte w czasie na drugą połowę roku. Sporo jest wydarzeń i w szkole i w życiu zawodowym, między którymi trudno znaleźć nam z mężem i  dzieciakami wspólny mianownik na dłuższy wyjazd. Priorytety ;)

Zawsze bywało to jeszcze na przełomie zimy i wiosny kiedy wokół było szaro, zimno i mokro. My wtedy lecieliśmy do słońca :) No i tęskniło nam się za tym w tym roku więc postanowiliśmy "wbić" chociaż krótką przerwę w cieplejszym miejscu, połączoną ze zwiedzaniem :)

Wybrzeże Costa Blanca nad Morzem Śródziemnym to bardzo popularny turystycznie region Hiszpanii. Podobno jest to jeden z najzdrowszych rejonów w Europie ze względu na warunki klimatyczne - ponad 300 słonecznych dni w roku i bardzo łagodne zimy.

Co zresztą i my mieliśmy szansę doświadczyć bo podczas naszego trzydniowego pobytu, końcem lutego, mieliśmy dwudziestokilkustopniowe temperatury. 



Chcę tu również dodać, że w takim okresie kalendarzowym ceny tu są bardzo przystępne bo nawet do 30-50% taniej niż w sezonie, nie ma tłumów a nadal mamy cudną, ciepła pogodę :)

Jako cel zwiedzania wybraliśmy trzy miasta - Alicante, Benidorm i Murcja. Byliśmy nastawieni na spacery w słońcu i bicie rekordów w liczeniu kilometrów zwiedzania.
Czyli idealny City Break :) 

I przynudzając... Powtórzę pewnie to co już pisałam Wam przy każdym City Break... Jak bilety były kupione przyszła pora na planowanie tras na każdy dzień :)

Powstała nowa mapka celów w Google Maps, na której zaznaczaliśmy miejsca zwiedzania ale i do jedzenia. Chociaż teraz drugie czesto bywaly spontanem bo przechodząc koło jakiejś knajpki i sprawdzając menu po prostu tam zostawaliśmy zjeść.
Jeśli chodzi o lot, mieliśmy bardzo tanie bilety kupione dosłownie miesiąc wcześniej. Koszt to było około 200zł na osobę w 2 strony.

Po przylocie do Alicante dostaliśmy się do centrum bezpośrednio autobusem, który odjeżdżał sprzed hali odlotów. 
Wychodząc z lotniska trzeba kierować sie na znak "bus publico" - do góry, wychodząc z budynku w prawo i do samego końca, na przystanek z tablicą "C6". 
Autobus zawozi do samego centrum, bilet kupuje się u kierowcy i kosztuje €4.5 na osobę.

Z miasta do miasta również poruszaliśmy się transportem publicznym bo to bardzo łatwa i szybka opcja. Sieć komunikacyjna jest bardzo dobrze rozbudowana w tym miejscu więc nie musieliśmy myśleć o wynajęciu samochodu.

Nasze mieszkanie było w samym centrum więc wszędzie mieliśmy blisko pieszo. I jest to miejscówka godna polecenia bo było czysto, schludnie ale i w dobrym guście ;) 

Na te 3 dni zabraliśmy tylko plecaki i powiem Wam, że po spakowaniu mieliśmy jeszcze miejsce na włożenie zakupów i pamiątek podróżnych w drodze powrotnej. 

Jednak ciepłe miejsce = lżejszy bagaż ;)

A żeby nie zanudzać to tutaj postawię kropkę i w kolejnym poście przedstawię Wam Alicante z naszej perspektywy  :)


Copyright © 2017 Other Than Pink