Trzeci kierunek naszego ostatniego, hiszpańskiego city break'u. Są miejsca, które zaskakują od pierwszego kroku. A w tym można dodatkowo zakochać się od pierwszego wejrzenia. Taka jest właśnie Murcja.
Położona w południowo-wschodniej Hiszpani, na zachód od Alicante, nie jest jakoś szczególnie znanym kierunkiem. A powiedziałabym, że przecież ma w sobie wszystko, czego potrzeba do przyjemnego, spokojnego city breaku.
Moja prawdziwa miłość to spacer po starym mieście. Wąskie uliczki, pastelowe kamienice i gwar lokalnych kawiarni sprawiają, że chce się tu zatrzymać, zostać dłużej.
Sercem miasta jest imponująca Katedra w Murcji — monumentalna i pełna detali, które można odkrywać godzinami. Warto wejść do środka i na chwilę zatrzymać się w ciszy, chłonąc historię tego miejsca.
Spacerując wokół niej można przysiąść przy stoliku na zewnątrz lokalnej kawiarni czy restauracji i cieszyć się widokami monumentu.
Świeże owoce morza, tapas i słodkie wypieki smakują tu wyjątkowo dobrze — może przez słońce, a może przez atmosferę.
Murcja nie próbuje nikogo udawać. Nie jest „instagramowa” na siłę, nie jest też zatłoczona. Jest autentyczna, spokojna i prawdziwa. I właśnie dlatego tak łatwo się w niej zakochać.
Zabytkowy budynek szkoły CEIP Cierva Peñafiel położony przy Plaza Santo Domingo w centrum.
Teatr Romea
Zespół rzeźb pt. „Sami jesteśmy niewidoczni, razem jesteśmy niezwyciężeni” artysty Cristóbala Gabarróna na placu Santo Domingo [Jest określany jako symbol jedności i zbiorowej siły w świecie naznaczonym podziałami. Ma podkreślać znaczenie pracy zespołowej i solidarności jako głównych narzędzi rozwoju wspólnoty.]
Murcja jest dla tych, którzy chcą poczuć Hiszpanię trochę inaczej — bliżej lokalnego życia, bez pośpiechu, za to z dużą dawką słońca i dobrej energii.
Ma w sobie coś kojącego — nie przytłacza, pozwala naprawdę odpocząć.





















