Sztuczne futerko to nowy dla mnie temat.
I choć szukałam jakiegoś dla siebie od kilku sezonów to ciągle się cofałam.
Klasyczne - brązowe czy czarne na mnie wyglądały jeszcze sztuczniej. Takie przynajmniej miałam wrażenie widząc się w nich w lustrze. I "zabrałam" się za nie od innej strony.
Samo futerko to już "szok" modowy w stylizacji. Nie jest to typowe, codzienne okrycie wierzchnie. Trochę szaleństwo. A skoro tak to pomyślałam, że właśnie może zaszaleć na całego?
I wybrałam czerwień ;) W takiej przerysowanej formie spodobało mi się najbardziej!
Po świątecznych, odświętnych zestawach przyszła pora na zimowy casual i dłuuuuugi spacer.
Oversizowa bluza z kapturem i legginsy. Nie wiem czy da się prościej... Ciepła czapa, dłuższe futerko i UGGsy. I zaczynamy nabijać kilometry na Nowy Rok ;)









