poniedziałek, września 04, 2017

Pocztówka z gór i strój dnia

Po krótkim urlopie zostały tylko wspomnienia i zdjęcia. To był dobrze spożytkowany czas w gronie najbliższych bo spędziliśmy go u rodziców. Na dalekie podróże będzie jeszcze czas bo kiedy widzi się rodziców raz lub dwa do roku to jednak tęsknota bierze górę nad marzeniami. Ale może niedługo uda się nam zaliczyć choćby weekend w innym ciekawym miejscu ;-)

W ciągu tych dwóch tygodni 'beztroski' postanowiliśmy wybrać się na 'randkę' z górami. Mieszkamy niedaleko a rodzice garneli się do całodniowej opieki nad wnukami więc była to idealna okazja, żeby pomaszerować wśród skał. W zeszłym roku odwiedziliśmy Zakopane z dziećmi w większym gronie więc była to czysto 'komercyjna' wyprawa. Co mam na myśli mówiąc 'komercyjna'? Oczywiście turystyczny standard - Gubałówka, Krupówki, Wielka skocznia itp. Nie udało nam się dotrzeć na Morskie Oko. W tym roku więc postanowiliśmy z mężem wybrać się właśnie tam zamiast do centrum Zakopanego. To był cudowny całodniowy spacer i wspinaczka zarazem. Głowa przewietrzona i odstreowana do maksimum. Długie rozmowy i wspólny NASZ czas w pięknych okolicznościach przyrody! Dojście na Morskie Oko to pestka bo tak naprawdę długi marsz. Ale przejście z Morskiego Oka na Czarny Staw to już małe wyzwanie. Chwilami wątpiłam czy tam dotrę i czy nie lepiej poczekać w połowie drogi aż mąż będzie wracał.

Zdaję sobie z tego sprawę, że dla niektórych to bułka z masłem. Dla mnie to było duże wyzwanie bo z moją kondycją nigdy nie było dobrze ale udało mi się. Licznik nabił łącznie 27 km tego dnia marszu w tym bardzo męczącą wspinaczkę po ogromych kamieniach na Czarny Staw trwającą około pół godziny.

Nie mieliśmy żadnego typowego ubrania czy obuwia na takie trasy ale wygodne buty sportowe wystarczyły. Nieczęsto zdarzają nam się takie wyprawy więc buty dla traperów przeleżały by tylko nieużywane w szafie przez większość roku. Dojeżdzając na parking przed Morskim Okiem temperatura wskazywała 9 stopni Celsjusza więc dobrym pomysłem było zabranie dodatkowych warstw. Mój zestaw sprawdził się idealnie. Zwykły szary t-shirt, długi ciepły kardigan i ramoneska a do tego miękkie jeansy. Czapka z daszkiem chroniąca przed górskim słońcem. Pogoda dopisała więc po południu zaczęłam powoli zrzucać z siebie warstwy :-)

ramoneska & T-shirt - H&M
jeansy - New Look
kardigan - TUTAJ i TUTAJ (ok.50zł)
buty - Nike MD runner
torebka - Bon Prix

















2 komentarze:

  1. Kocham tatry, miło do nich powrócić oglądając Twoje zdjęcia :)

    Świetne połączenie długiego swetra z ramoneską! Muszę się w taki zaopatrzyć na chłodne jesienne dni ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. W fajnych warunkach taka stylizacja to istna poezja. A pomyślałaś może żeby wymienić je na wersję odnalezioną tutaj . Być może fajnie się skompletuje.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Other Than Pink